Skorzystaj z pomocy jednego z 200 naszych Konsultantów.
Finanse
Pracujemy:
pn. - pt. 8:00 - 19:00
Zadzwoń 22 417 11 63

3 powody, dlaczego płace w Polsce są niskie

Według danych ekonomicznych w Polsce żyje się coraz lepiej – zarabiamy więcej, a praca przynosi więcej satysfakcji. Politycy twierdzą, że pod względem jakości życia i wynagrodzeń doganiamy Zachód. Ale czy na pewno? Sprawdziliśmy, ile rzeczywiście zarabiają Polacy i dlaczego tak mało.

 

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) każdy Polak pracujący na etacie zarobił w 2018 roku średnio 4585,03 zł brutto, czyli 3261,34 zł na rękę. To oznacza, że w stosunku do roku 2017 przeciętna pensja wzrosła realnie o 5,3% (po odliczeniu inflacji) – rok temu wynosiła 4271,51 zł brutto. Jeszcze lepiej jest z przeciętnym wynagrodzeniem w sektorze przedsiębiorstw, czyli ze średnią krajową, która w 2018 roku wyniosła 4852,29 zł brutto.

Ile zarabiają Polacy i dlaczego zwykle 1500 zł na rękę?

Należy jednak pamiętać, że powyższe dane nie dają pełnego obrazu sytuacji, a nawet go nieco zniekształcają. Wystarczy przyjrzeć się badaniom zawierającym bardziej szczegółowe informacje o wynagrodzeniach w Polsce – GUS publikuje je raz na dwa lata, więc wartości opisują stan na październik 2016 roku. Według GUS połowa zatrudnionych pracowników otrzymywała do 3510,67 zł brutto, czyli mediana płac wyniosła około 2512 zł netto.

GUS obliczył też dominantę (najczęściej powtarzającą się wartość) wynagrodzeń w Polsce, która wyniosła w badanym okresie 2074,03 zł brutto, a więc 1511,61 zł netto. To mniej niż w badaniu sprzed dwóch lat (2469 zł brutto, ok. 1787 zł netto).

Zarobki Polaków na tle innych państw europejskich

Jak nasze zarobki przedstawiają się na tle innych państw Unii Europejskiej? Choć Polska przeżywa okres dynamicznego rozwoju gospodarczego – od 2000 roku PKB na mieszkańca Polski wzrósł o 149,8% (licząc w euro) wobec 58,8% dla całej Unii Europejskiej – to nasze zarobki wciąż są o wiele niższe niż w innych krajach UE.

Według danych Europejskiego Urzędu Statystycznego (Eurostatu) średnie miesięczne wynagrodzenie mieszkańca całej UE wynosi prawie 2 904,30 euro brutto, czyli ok. 12 560 zł. Średnia państw należących do strefy euro jest jeszcze wyższa i wynosi 3 094,22 euro – ok. 13 380 zł. Polska zajmuje 8. miejsce od końca i przeciętna miesięczna pensja w naszym kraju to zaledwie 982,32 euro.

Dodatkowo specjaliści z Grant Thornton obliczyli, że jeśli dynamika wzrostów płac w całej UE utrzyma się na dzisiejszym poziomie, to Polska dogoni średnią unijną w maju 2077 roku. Najszybciej zrównamy się pod względem pensji z Portugalczykami, bo ma to nastąpić już w 2023 roku, a najpóźniej z Niemcami – podobnie jak w przypadku średniej unijnej, czyli w 2077 roku. Sprawdziliśmy więc, dlaczego zarabiamy mało. Oto trzy główne powody.

Powód 1. – niski udział płac w PKB

Między 1989 a 2016 rokiem płace w Polsce wzrosły o 200%, a PKB o 225%. Udział płac w PKB w Polsce (48%) jest znacznie niższy od średniej unijnej (55%). Choć optymistyczne dla Polski dane płyną z Komisji Europejskiej, która twierdzi, że udział wynagrodzeń w PKB będzie wzrastał i w 2019 roku ma wynieść 48,9%.

Zjawisko malejącego udziału płac w PKB jest coraz powszechniejsze na całym świecie. Oznacza, że dynamika wzrostów wynagrodzeń jest niższa niż wydajność pracy. Ekonomiści łączą taki stan rzeczy ze słabnącej pozycji pracownika względem pracodawcy. Coraz częściej właścicielami polskich firm są międzynarodowe korporacje, które mają nieporównywalnie lepszą pozycję w relacjach ze swoimi pracownikami.

Polaryzacja dochodowa osłabia gospodarkę

Dysproporcje sprawiają, że jeśli pracownicy domagają się podwyżek, to korporacja zwyczajnie przenosi produkcję w inne miejsce na świecie, gdzie koszty pracy są niższe lub zastępuje produkcję tańszym importem.

Eksperci z Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) oraz inni ekonomiści coraz częściej zwracają uwagę na ten problem i apelują o niwelowanie nierówności dochodowych na linii pracownik-pracodawca. Pogłębianie się różnic to prosta droga do napięć i konfliktów społecznych. Co więcej, Tao Zhang z MFW uważa, że “polaryzacja dochodowa” jest już na takim poziomie, że uniemożliwia podnoszenie standardów życia w USA oraz w Europie. W Stanach Zjednoczonych zaobserwowano nawet kurczenie się klasy średniej.

Powód 2. – system gospodarczy i historia

Rozstrzygnięcia II wojny światowej sprawiły, że Polska znalazła się pod skrzydłami Związku Radzieckiego i szeroko rozumianej idei komunizmu, który miał być obecny w każdej sferze życia, a najbardziej w gospodarce. Dlatego w PRL obowiązywała gospodarka centralnie planowana. To politycy na szczeblu centralnym wyznaczali plany, ustalali co i jak produkować oraz jak rozdzielać wytworzone dobra.

Dopiero w 1989 roku polska gospodarka wjechała na tory kapitalizmu. To był czas, kiedy politycy potrzebowali szybkich wzrostów, więc pieniędzy szukano za granicami kraju. Jak? Wabikiem była tania, ale stosunkowo dobrze wykwalifikowana siła robocza. Zagraniczne firmy chętnie inwestowały w Polsce. Choć gospodarka nabierała rozpędu, to pracownicy nie mieli szans na znaczne podwyżki wynagrodzeń, bo bezrobocie wciąż było wysokie.

Wzrost wynagrodzeń mógłby być szybszy

Dziś bezrobocie rejestrowane nie przekracza 6% (w grudniu 2018 roku wynosiło 5,8%), więc pracownicy mają lepsze warunki do wzrostów wynagrodzeń. Niestety, nie tylko uwarunkowania gospodarcze sprawiają, że pensje nie rosną tak szybko, jak powinny. Pracodawcy często są „zakorzenieni” w poprzednim systemie i „rynek pracownika” jest rozwinięty w zasadzie tylko w branży IT.

Powód 3. – brak innowacyjności i globalnych marek

Apple, Samsung, Amazon, Microsoft, Boeing, Mercedes, Toyota, BMW, Luis Vuitton, Zara, Carrefour, Nestlé – co łączy te firmy? Żadna nie jest polską marką, za to powstały w krajach, w których stawka za godzinę pracy jest kilkukrotnie wyższa niż w Polsce. Natomiast każdy Polak znajdzie produkty lub usługi tych przedsiębiorstw nawet bez wychodzenia z domu.

Globalne marki inwestują w każdym zakątku świata i zatrudniają lokalnych mieszkańców, co pomaga w rozwoju tamtejszych rynków. Amazon zainwestował w Polsce już 3 mld zł i ciągle zatrudnia polskich pracowników. Brzmi nieźle? Przychody firmy w 2017 roku wyniosły 681.67 mld złotych, więc 3 miliardy zainwestowane w Polsce to tylko kropla w morzu. Dla porównania dochody polskiego budżetu to ponad 350 mld zł. Samej tylko firmy Apple zysk netto w 2017 roku (po odliczeniu podatków i odsetek) wyniósł ponad 185 mld zł.

Innowacyjność rozwija gospodarkę

Polska marka, która osiągnęłaby tak spektakularny sukces, jak wyżej wymienione firmy, zarabiałaby nie tylko na siebie i swoich udziałowców, ale znacznie zasiliła polski budżet, co przełożyłoby się w dłuższej perspektywie na rozwój całej gospodarki. Jednak aby taka marka powstała nad Wisłą potrzeba innowacyjności. Tymczasem prawie 580 tys. Polaków po studiach w 2017 roku mieszkało w innym kraju UE. To najwięcej spośród 28 państw Unii.

Jednak jest światełko w tunelu. Bloomberg od ośmiu lat publikuje ranking innowacyjności. W najnowszym zestawieniu Polska znalazła się na 22. miejscu. Co oznacza, że pod względem innowacyjności wyprzedzamy o wiele bogatsze od nas państwa i to mimo tego, że tak wielu wykształconych Polaków pracuje w innych krajach.

Czy wynagrodzenia będą rosły?

Choć według Wskaźnika rozwoju społecznego (HDI) Polska jest krajem rozwiniętym, to wciąż mamy wiele do nadrobienia i wytrwale gonimy czołówkę. Specjaliści – opierając się o dane ekonomiczne – przewidują, że wynagrodzenia Polaków będą rosły i będzie to znaczny wzrost. Optymistyczne są też dane dotyczące innowacyjności, której efekty również pozytywnie wpłyną na wzrost wynagrodzeń.

 

Czytaj też: Chargeback – czy płacący kartą mają lepiej? 

Czytaj też: Kredyty hipoteczne ze stałym oprocentowaniem – co oferuje rynek?

Powiązane tematy

Komentarze:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o