Skorzystaj z pomocy jednego z 200 naszych Konsultantów.
Finanse
Pracujemy:
pn. - pt. 9:00 - 19:00
Zadzwoń 22 270 00 00
Finanse osobiste

Kredyt, a wojna – czy podczas wojny trzeba spłacać kredyt

Najpierw pandemia koronawirusa a teraz wojna w Ukrainie prowokują do zadania pytania, czy zawsze, w każdych okolicznościach trzeba spłacać zaciągnięte kredyty? Pojawiają się też wątpliwości dotyczące ubezpieczeń kredytów, zniszczenia rzeczy będących zabezpieczeniem kredytu a także kar za opóźnienia w regulowaniu rat w sytuacjach nadzwyczajnych. Sprawdzamy, jakie scenariusze są możliwe.


Znane powiedzenie mówi, że w życiu są tylko dwie pewne rzeczy: podatki i śmierć. Niektórzy dodają do tego zestawu jeszcze spłatę zaciągniętych zobowiązań. Czy naprawdę trzeba spłacać kredyt niezależnie od sytuacji? Jeśli tak, to czy możliwe jest zawieszenie regulowania rat na czas wojny lub innych nadzwyczajnych sytuacji? Czy w czasie wojny obowiązują ubezpieczenia kredytów? Pytań jest bardzo wiele. Mamy nadzieję, że pozostaną w sferze hipotetycznych rozważań. Mimo wszystko świadomy kredytobiorca powinien znać na nie odpowiedzi, by ze spokojem patrzeć w przyszłość, nie zadawać sobie nieustannie pytań w stylu co się stanie, jeśli…

Wahania kursów walut i stóp procentowych

Zacznijmy od tego, że wszelkie sytuacje nadzwyczajne wpływają na sytuację na rynkach finansowych, m.in. na kursy walut. Inwestorzy poszukują wówczas możliwości ulokowania swoich kapitałów w walutach postrzeganych jako pewne, stabilne, np. w dolarze amerykańskim czy franku szwajcarskim, przez co ich kursy rosną.

Tak było w momencie wybuchu wojny w Ukrainie, gdy mocno podrożał frank szwajcarski. I choć w Polsce nie były prowadzone działania wojenne, to raty osób spłacających kredyt w tej walucie nagle wzrosły.

Wojna odbija się też na spłacających zobowiązania zaciągnięte w złotówkach. Perturbacje w gospodarkach wielu krajów przyczyniły się do wzrostu inflacji, co zmusiło Radę Polityki Pieniężnej do kolejnych, podwyżek stóp procentowych, które przekładają się na oprocentowanie kredytów.

Inflacja komplikuje sytuację kredytobiorców niezależnie od tego, w jakiej walucie mają zobowiązanie. Z jednej strony rosną raty, a z drugiej codzienne wydatki pochłaniają coraz więcej dochodów.

Część osób może mieć problem ze zrównoważeniem domowych budżetów, zwłaszcza jeśli zadłużyły się na granicy swojej zdolności kredytowej.

Odmowa udzielenia kredytu z powodu wojny

Postawmy jeszcze pytanie, czy wojna w jakimś państwie może być przyczyną odmowy udzielenia kredytu tam, gdzie działania zbrojne nie są prowadzone? Można sobie wyobrazić taką sytuację.

Mogłoby się tak stać, gdyby wnioskujący o kredyt był zatrudniony w firmie zarejestrowanej w napadniętym kraju albo objętej sankcjami ze względu na działalność związaną z agresją. Istniałoby wówczas duże prawdopodobieństwo, że pracodawca kredytobiorcy popadnie w tarapaty i zwolni przynajmniej część załogi, może właśnie kredytobiorcę, przez co nie mógłby on regulować swojego zobowiązania.

Zbyt wielkim ryzykiem kredytowym byłaby też dla banku z pewnością sytuacja, gdy obowiązki służbowe potencjalnego kredytobiorcy (np. kierowcy ciężarówki) wymagałyby częstej obecności na terenach objętych działaniami zbrojnymi.

Czy podczas wojny trzeba spłacać kredyt hipoteczny?

Na powyższe pytanie należałoby odpowiedzieć w następujący sposób: wojna nie oznacza automatycznego umorzenia zobowiązania ani konieczności natychmiastowego oddania pieniędzy, ale pewne jest, że trzeba je będzie kiedyś zwrócić. Jednak ze względu na okoliczności (utrata pracy przez kredytobiorcę, zawirowania w funkcjonowaniu systemu bankowego) możliwe jest zawieszenie spłaty rat, ustalenie nowego harmonogramu. Wiele zależy od rozwiązań systemowych przyjętych przez państwo, które w takiej sytuacji musi wspomóc sektor bankowy. Zakres pomocy może prowadzić do zmiany warunków kredytowania, np. obniżenia marży, umorzenia części odsetek lub kapitału.

Spłata kredytu samochodowego w czasie wojny

Kwestia spłaty kredytu samochodowego wydaje się nieco mniejszym problemem, bo w grę wchodzą na ogół niższe kwoty niż przy kredycie hipotecznym. Nie zmienia to jednak faktu, że kredytobiorca może zostać z długiem, choć dojdzie do zniszczenia pojazdu. Trzeba wówczas sięgnąć do zapisów w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia samochodu i sprawdzić zakres odpowiedzialności ubezpieczyciela.

Niestety nie znajdziemy tam zapisów satysfakcjonujących kredytobiorców. Nawet w polisach w formule all risk jest zastrzeżenie, że ochrona nie obejmuje działań związanych z wojną, aktami terroru i innych tego typu sytuacji, które ze względu na swoją nieprzewidywalność nie pozwalają na oszacowanie ryzyka ubezpieczeniowego.
Pozostałyby rozmowy z kredytodawcą na temat zasad spłaty kredytu zaciągniętego na zakup samochodu, który został zniszczony. Na takie negocjacje musieliby być także przygotowani leasingobiorcy, nawet jeśli wykupili ubezpieczenie GAP, bo i ono nie chroni w czasie wojny.

Wojna a kredyt inwestycyjny

Sytuacja przedsiębiorców w czasie wojny jest także skomplikowana. Wielu z nich nie może prowadzić działalności gospodarczej w pełnym zakresie, generować zysków, które były przewidywane jako niezbędne do wywiązania się z zaciągniętych zobowiązań, np. kredytów inwestycyjnych. Czy w związku z tym mogą liczyć na pomoc w ich spłacie?; co z wypłatą kolejnych transzy pieniędzy, jeśli taki sposób finansowania przewidywała umowa kredytowa?

Znów można tylko teoretyzować, bo podejście kredytodawcy z pewnością byłoby inne w każdym przypadku. Inaczej zostałaby zapewne potraktowana firma działająca w branży związanej z obronnością lub w dziedzinach kluczowych dla funkcjonowania państwa, która uzyskałaby pewnie pomoc rządową, nawet dodatkowe pieniądze, by rozwinąć produkcję.
Ci, którzy działają w branżach nie mających znaczenia strategicznego, może nie dostaliby kolejnych środków, bo cały wysiłek sektora finansowego zostałby skierowany na wspieranie działań obronnych.

Po wojnie zapewne doszłoby do rozmów nt. modyfikacji umowy kredytowej, dopasowania zakresu inwestycji i zasad jej finansowania do aktualnych warunków. I znów wiele zależałoby od obszaru działalności danego podmiotu, zakresu pomocy ze strony państwa dla kredytodawcy.

Czy ubezpieczenie kredytu działa w czasie wojny?

Udzielając kredytów, zwłaszcza hipotecznych opiewających na kwoty liczące w setkach tysięcy złotych, banki wręcz wymagają wykupienia ubezpieczenia, np. od utraty pracy, na życie. Czy polisa pozwoli spłacić zobowiązanie, jeśli kredytobiorca zginie w wyniku działań wojennych? Szukając odpowiedzi, znów trzeba sięgnąć do OWU, z którego zapewne dowiemy się, że ubezpieczenie nie obejmuje sytuacji wojennych, zamieszek, uczestnictwa w aktach przemocy, chyba że uczestnictwo w nich wynikało z wykonywania czynności służbowych, stanu wyższej konieczności czy obrony koniecznej. Jeśli nie ma dodatkowych wyłączeń odpowiedzialności ubezpieczyciela, to takie zapisy wskazywałyby, że ginąc w obronie ojczyzny przed agresorem, nasz kredyt zostanie spłacony.

Osobną kwestią jest ubezpieczenie kredytowanej nieruchomości, które jest bezwzględnie wymagane przez kredytodawców. W jego przypadku ochrona od ognia i innych zdarzeń losowych niemal zawsze nie obejmuje sytuacji wynikających z prowadzenia działań wojennych czy terrorystycznych.

Dlaczego ubezpieczenia nie działają w czasie wojny? Bo trudno oszacować ryzyko wystąpienia szkody, nie sposób wyobrazić sobie pracy likwidatorów szkód pod ostrzałem, nie da się jednoznacznie określić kosztów robocizny i materiałów niezbędnych do likwidacji szkody. Inna rzecz, że działania wojenne nie są zdarzenia losowymi, od których ubezpieczamy się wykupując polisę, lecz efektem polityki prowadzonej przez państwa.

Hipotetyczne scenariusze

Załóżmy, czysto hipotetycznie, że dochodzi do agresji zbrojnej jakiegoś państwa na Polskę, jakie wówczas możliwe są scenariusze dla kredytobiorców? Można się spodziewać, że banki zaproponowałyby im zawieszenie spłaty na pewien czas (tzw. wakacje kredytowe) i/lub zmianę warunków dotychczasowej umowy.
Szczegółowe rozwiązania byłyby zapewne uzależnione od skali agresji, perspektyw rozwoju sytuacji i wielu innych czynników. Zawieszenie spłaty mogłoby być bezwarunkowe lub obejmować tylko kapitałową część raty, obowiązywać w pewnym okresie (np. przez 3 miesiące). Niespłacone w terminie raty wydłużyłyby okres spłaty lub zostałyby proporcjonalnie dopisane do tych, które pozostały jeszcze do uregulowania.

W czasie pokoju wszelkie zmiany w umowie kredytowej wymagają złożenia stosownego wniosku przez kredytobiorcę. Nie można jednak wykluczyć, że ze względu na okoliczności zostałyby uchwalone przepisy mówiące, że pewne rozwiązania zostają przyjęte z automatu, a kredytobiorca ma podjąć określone działania dopiero w momencie, gdy sytuacja choć trochę się uspokoi.

Krótko mówiąc, konkretne działania kredytodawców uzależnione byłyby od przyjętych rozwiązań prawnych.

Sytuacja kredytobiorców po wojnie

W czasach, gdy umowy kredytowe sporządzane są w wersji papierowej i elektronicznej, dane o zaciągniętych zobowiązaniach przechowywane w różnych bazach (np. Biurze Informacji Kredytowej), trudno liczyć, że w razie wojny przepadną wszelkie informacje. Jest niemal pewne, że po normalizacji sytuacji kredytodawcy zaczęliby dochodzić swoich roszczeń. Nawet długotrwały konflikt zbrojny nie miałby na to wpływu, gdyż na czas wojny ulega zawieszeniu bieg okresu przedawnienia roszczeń.

Możliwe jest więc, że kredytodawca będzie się domagał spłaty kredytu na nieruchomość, która została zburzona, zniszczony samochód czy zrujnowaną inwestycję. Trudno powiedzieć, jak zdecydowane byłyby to działania, gdyż nie znamy skali problemu, ilu kredytobiorców byłoby nim dotkniętych i jaka byłaby reakcja państwa. Można sobie wyobrazić uchwalenie specjalnych przepisów chroniących kredytobiorców i wspierających zarazem sektor bankowy. Konkretne zapisy byłyby z pewnością uzależnione od wpływu wojny na stan całego państwa, perspektyw uzyskania reparacji i pomocy międzynarodowej.

Miejmy nadzieję, że nigdy nie dane nam będzie odnosić tych teoretycznych rozważań do konkretnych rozwiązań ustawowych, że ewentualne kłopoty kredytodawców będą związane jedynie ze stanem ich zdrowia lub utratą pracy, czyli zdarzeniami, od których można się skutecznie ubezpieczyć wykupując określoną polisę. Oczywiście najlepiej, by było, aby spłata zobowiązania przebiegała rytmicznie, nie stanowiąc zbytniego obciążenia dla domowego budżetu, czego wszystkim życzymy.

Oceń artykuł
5

Komentarze:

Subscribe
Powiadom o
guest

1 Komentarz
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Karina
Karina
2 lat temu

Jasne ! Wróg zniszczy mi mieszkanie a ja mam spłacić kredyt !? Dobre sobie ! Wystarczy ,że teraz ścierwa nas okradają !