Zapomnisz o racie kredytu – zapłacisz za przypomnienie

męska dłoń wsuwająca żółtą kopertę do skrzynki na listy
Źródło obrazka: depositphotos.com

Banki każą sobie płacić nie tylko za pożyczenie pieniędzy, ale i za przypomnienie o spóźnieniu w spłacie kolejnej raty. Jest to nieco zaskakujące, bo „cena” kredytu zawiera opłaty, które powinny pokryć wszelkie koszty obsługi zadłużenia. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wielokrotnie zwracał na to uwagę, co doprowadziło do znacznego obniżenia opłat za monity i wezwania do zapłaty.

 

Monit i wezwanie do zapłaty

Na początek uporządkujmy fakty. Monit to przypomnienie, ponaglenie o konieczności wykonania jakiejś czynności, w tym przypadku spłaty raty czy wpłaty składki ubezpieczenia związanego z kredytem. Bank może go zrealizować w formie telefonicznej lub listowej. W ostateczności może też wysłać do dłużnika swego przedstawiciela.

Wezwanie do zapłaty też jest monitem, ale bardziej stanowczym i oficjalnym. Ostateczne wezwanie do zapłaty (zwane też przedsądowym) musi zawierać określone elementy. Jest bowiem niejako zakończeniem etapu próśb kierowanych przez wierzyciela do dłużnika o uregulowanie należności. Jeśli nie odniesie skutku, daje wierzycielowi prawo do wystąpienia do sądu o wydanie nakazu zapłaty i wszczęcia postępowania egzekucyjnego z udziałem komornika.

Wolna amerykanka

Przez lata banki bardzo swobodnie ustalały wysokość opłat za przypominanie o opóźnieniach w regulowaniu rat. Wszczynały często kosztowne dla dłużnika działania zarówno wobec tych, którzy notorycznie spóźniali się ze spłatą, jak i tych, którym zdarzyło się to po pierwszy raz. „Normą” były opłaty rzędu kilku czy nawet kilkunastu złotych za kontakt telefoniczny czy kilkadziesiąt złotych za wysłanie przypominającego listu. Zdarzały się przypadki przypadki, że opłaty za upomnienia dopisywane były do kwoty zadłużenia, do której bank naliczał odsetki.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów długo walczył z tym procederem. Wskazywał, że banki nie powinny obciążać dłużników dodatkowymi kosztami, bo przecież pobierają prowizję i inne opłaty, które są przeznaczone na koszty obsługi kredytu. Argumentował, że jeśli dodatkowe opłaty muszą mieć uzasadnienie i odzwierciedlać dodatkowe koszty poniesione przez bank. Urząd przypominał też bankom, że za przeterminowane zadłużenie naliczają podwyższone oprocentowanie, więc opłaty za monity czy wezwania do zapłaty to dwukrotne „karanie” za to samo.

Banki poddały się

Konsekwentne działania UOKiK-u – nakładanie kar finansowych, wpisywanie sformułowań krzywdzących konsumentów na listę klauzul niedozwolonych, prezentacja w prasie najbardziej kontrowersyjnych metod  – w końcu przyniosły efekty. Banki w dużej mierze wycofały się z pobierania zbyt wysokich opłat. Dziś często monity i wezwania do zapłaty są bezpłatne, co obrazuje poniższa tabela. W bankach, które nadal pobierają opłaty za monity i wezwania do zapłaty, ceny zbliżone są do kosztów wysyłki listu zwykłego, listu poleconego lub listu poleconego ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru (choć nie zawsze). Opłaty za monit, określone na podstawie dostępnych Tabel Opłat i Prowzji, stosowane przy kredytach konsumpcyjnych: 

 

Nazwa banku Opłata za monit
Alior Bank 20,00 zł (list zwykły), 25,00 zł (list polecony)
Bank Ochrony Środowiska 30,00 zł
Bank Pocztowy 18,00 zł
BGŻ BNP Paribas 0,00 zł
BZ WBK 1,75 zł (list zwykły), 4,20 (list polecony)
Credit Agricole 0,00 zł
Eurobank 15,00 zł (list zwykły), 19,00 zł (list polecony)
Getin Bank 2,00 zł (list zwykły), 4,20 zł (list polecony)
ING Bank Śląski 20,00 zł
Pekao SA 0,00 zł
PKO BP 0,00 zł
Raiffeisen Polbank 35,00 zł
Bank Millennium 0,00 zł
Inteligo 15,00 zł
Plus Bank 15,00 zł
T-Mobile Usługi Bankowe 4,20 (list zwykły), 6,20 (list polecony)
Toyota Bank 20,00 zł (list zwykły), 30,00 zł (list polecony)
mBank 0,00 zł

By klient się nie dowiedział…

Pozostał jednak problem odnalezienia tych informacji w TOiP zamieszczanych na stronach internetowych banków. Nie dość, że dokumenty są w różnych miejscach (np. przy opisie poszczególnych produktów, w zakładkach przydatne dokumenty albo informacje dla klientów), to i w samych taryfach informacje o opłatach nie są łatwe do odnalezienia. Bywają umieszczane wśród opłat dotyczących konkretnych produktów, w części opłaty za inne czynności bankowe, albo w jeszcze innych, często nielogicznych, miejscach.

Część banków, które nie pobierają żadnych opłat, nie wspomina o nich w swoich cennikach. Niby logiczne, ale zważywszy na przedziwne umiejscowienie informacji, klient nie może mieć pewności, czy opłata faktycznie nie jest pobierana, czy może jej tylko nie znalazł.

Kontakty z dłużnikiem

W większości banków kontakty z feralnym dłużnikiem zaczynają się od kontaktów telefonicznych, poprzez sms czy e-mail (nieliczne banki pobierają za to kilkuzłotowe opłaty). Później nadchodzi czas na kontakt listowny. Część instytucji zaczyna od listów zwykłych, inne od razu wysyłają listy polecone. Na ogół korespondencja wysyłana jest do wszystkich „związanych” z kredytem, a więc do kredytobiorcy, współkredytobiorcy, poręczycieli i dłużnika z tytułu zabezpieczenia. Bywa, że opłata naliczana jest za każdy list, co tylko mnoży koszty.

Rzadko spotykaną praktyką, tym bardziej godną pochwały, jest podawanie w cennikach liczby i częstotliwości każdej z form kontaktu, kwoty zadłużenia jaka jest podstawą do rozpoczęcia działań windykacyjnych. W ten sposób banki sygnalizują, że przestrzegają zasad etycznych windykacji, która zakazuje jakichkolwiek form zastraszania czy nękania dłużnika nadmierną liczbą kontaktów.

Gdy kontakty telefoniczne, sms-owe, listami elektronicznymi czy tradycyjnymi nie przynoszą rezultatów, przychodzi czas na terenowe wizyty windykacyjne. One też muszą się odbywać w określonych dniach i porach, taktownie i z poszanowaniem godności dłużnika. Zdarza się, że powyższe działania nie skłonią dłużnika do zawarcia porozumienia z bankiem lub spłaty zadłużenia. Wtedy banki przygotowują wezwanie do zapłaty. To ostatni etap przed skierowaniem do sądu prośby o nakaz zapłaty i wszczęcie postępowania egzekucyjnego z udziałem komornika.

Nie uciekaj

W cennikach nielicznych banków można znaleźć informację, że częstotliwość i forma kontaktów uzależniona jest od możliwości spotkań z dłużnikiem. Niebagatelne znaczenie ma także jego postawa. Warto więc podkreślić, że w przypadku jakichkolwiek kłopotów ze spłatą zadłużenia nie należy unikać kontaktów z wierzycielem. Trzeba przyjąć otwartą postawę, wytłumaczyć sytuację, szukać wspólnie rozwiązania korzystnego dla obu stron.

Najlepiej zgłosić się do banku przed terminem płatności, której nie będziemy mogli uiścić i prosić o prolongatę terminu, możliwość spłaty samych odsetek czy inne, akceptowalne rozwiązanie. Szczera postawa jest bardzo ceniona przez bankowców, pokazuje odpowiedzialność dłużnika, daje informację o jego aktualnej sytuacji finansowej, co pozwala wierzycielowi na zaproponowanie programu naprawczego. Najgorsze co można zrobić, to ukrywać się przed wierzycielem, nie odbierać telefonów, nie reagować na otrzymywane listy. W takiej sytuacji dłużnik nie może liczyć na elastyczne podejście i zrozumienie jego problemów przez wierzyciela.

 

Czytaj też: Upadłość konsumencka – panaceum czy wysłużony slogan?

Czytaj też: Spadek formy – kiedy masz problem ze spłatą kredytu hipotecznego

Powiązane tematy

Komentarze: