Zróbmy sobie dobrze – pożyczki społecznościowe

kobieta z banknotem w dłoni siedząca przed laptopem
Źródło obrazka: depositphotos

Poszukując finansowania odwiedzasz kolejny oddział banku. Liczysz na uproszczoną procedurę i minimum formalności. I na tym etapie się kończy twój sen o kredycie. A gdyby tak zaciągnąć pożyczkę poza systemem bankowym, omijając przy tym zbędne formalności i lichwiarskie układy? Jest na to sposób –  witamy w świecie social lending!

 

Pożyczki społecznościowe (ang. social lending) doskonale wpisują się w zdobywającą rzesze entuzjastów ekonomię współdzielenia. Moda na udostępnianie niewykorzystywanych aktywów, umiejętności czy kapitału to już prawdziwy biznes zmieniający reguły otaczającego nas świata. Potrzeba współdzielenia zrodziła takie serwisy jak BlaBlaCar, Airbnb lub Kokos. Dzięki nim znajdziemy tani i wygodny środek transportu, wynajmiemy apartament na Lazurowym Wybrzeżu lub zaciągniemy pożyczkę bez konieczności przedstawiania zbędnych dokumentów. Ma być taniej, łatwiej i szybciej. Zobaczcie sami, czy pożyczki społecznościowe trafiły w serca Polaków?

Początki social lendingu

Za kolebkę social lendingu uznaje się Wielką Brytanię. To właśnie w ojczyźnie Szekspira powstał pierwszy serwis oferujący pożyczki społecznościowe – ZOPA. Pomysł wypalił, a rządowe wsparcie, w wysokości 55 milionów funtów, umocniło tylko pozycję nowopowstałych podmiotów. Nie trzeba było długo czekać, aby innowacyjny model biznesowy rozprzestrzenił się na inne kraje. Do Polski pożyczki społecznościowe trafiły w 2008 r. Pionierem w obszarze krajowego social lendingu jest serwis Kokos.pl, który oprócz pożyczek oferuje także usługę wymiany walut, po kursach utworzonych przez użytkowników portalu.

Naturalny transfer kapitału

Odwiedziny serwisu działającego w oparciu o social lending porównać można z wizytą w finansowym pośredniaku. Z jednej strony mamy osoby dysponujące nadwyżką gotówki, z drugiej osoby poszukujące szybkiego i wygodnego finansowania. Serwis weryfikuje uczestników transakcji oraz zapewnia naturalny przepływu kapitału pomiędzy stronami. Z tego tytułu pobiera też prowizję. Co ciekawe wszystko odbywa się z pominięciem tradycyjnych instytucji finansowych – banków i firm pożyczkowych. Wpływa to na konkurencyjność oraz różnorodność rynku, wymuszając tym samym nieustanną walkę o względy klienta. W ostatecznym rozrachunku rozbudowa infrastruktury służącej pożyczaniu i udostępnianiu pieniędzy, powinna wyjść wszystkim na dobre.

Pożyczki społecznościowe w praktyce

Zapewne zadajecie sobie pytanie – od czego zacząć? Pierwszym krokiem w świecie social lendingu powinna być rejestracja w jednym z serwisów pożyczkowych. Jeżeli jesteście pożyczkobiorcami to na podstawie zebranych podczas rejestracji danych stworzona zostanie wasza ocena tzw. scoring. Uwypukla on ryzyka związane z udzieleniem Wam pożyczki. Scoring niejednokrotnie budowany jest na podstawie historii spłat poprzednich poprzednich pożyczek, weryfikacji tożsamości lub konta bankowego. Możliwe jest również zbadanie wiarygodności klienta na podstawie analizy kont w mediach społecznościowych takich jak LinkedIn czy Facebook.

Dużo prościej sprawa wygląda od strony potencjalnych inwestorów, czyli osób gotowych na udzielenie komuś pożyczki. W tym przypadku wystarczy jedynie weryfikacja konta bankowego, która polega na przelaniu 1 zł na wskazany rachunek. Dzięki temu serwis porówna imię i nazwisko właściciela konta z danymi wprowadzonymi podczas rejestracji w serwisie. To wszystko. Możecie już pożyczać pieniądze innym lub poszukiwać inwestora gotowego sfinansować wasze potrzeby.

Zalety social lendingu

Skoro zaciąganie zobowiązań z pominięciem tradycyjnych instytucji finansowych jest możliwe, warto przyjrzeć się zaletom oraz zagrożeniom wynikającym z social lendingu. Do niewątpliwych atutów pożyczek społecznościowych należą:

  • łatwa dostępność – zaciągając pożyczkę nie musisz obawiać się o konieczność skompletowania obszernej listy wymaganych dokumentów. Biorąc po uwagę czas niezbędny na zapokojenie formalnych wymogów banku, a także potencjalne koszty związane z pozyskaniem stosownych dokumentów, może okazać się, że gra nie jest warta świeczki,
  • cena pożyczki – oprocentowanie długu ustalane jest bezpośrednio pomiędzy stronami transakcji. Odpowiednia argumentacja skutkować może niższą ceną, niż ta jaką przyjdzie zapłacić w firmach pożyczkowych,
  • kwota pożyczki – z uwagi na bardzo dużą rozpiętość oferowanych kwot, bez problemu zaciągniesz pożyczkę na wymianę stłuczonej szybki swojego smartfona, jak i pozyskasz kapitał na remont i modernizację zbutwiałego jachtu,
  • dowolny wybór roli – wchodząc w świat social lending możesz sam zdecydować, czy bardziej leży Ci rola dawcy, czy  może biorcy kapitału. Oczywiście nikt nie zabroni Ci odgrywania obu ról jednocześnie. Najważniejsze żeby się w tym wszystkim nie pogubić,
  • partner brzmi dumnie – dokonując transakcji z drugą osobą fizyczną, traktowany jesteś jako partner w biznesie. Zaciągając zobowiązanie w instytucji finansowej twoja pozycja topnieje do roli petenta. Wynika to wprost z olbrzymiej dysproporcji sił pomiędzy stronami transakcji. To może nie do końca miarodajny argument, jednak ostatecznie zdecydowanie lepiej być partnerem niż zwykłym petentem.

Wady pożyczek społecznościowych

Czas sprawdzić rewers tego medalu i przekonać się, czy błyszczy tak samo z obydwóch stron. Niestety pożyczki społecznościowe nie są panaceum na zło tego świata i posiadają także szereg wad, które mogą skutecznie zniechęcić do social lendingu. Oto one:

  • obniżony poziom bezpieczeństwa – to szczególnie ważne, kiedy zamierzasz wcielić się w rolę inwestora. Weryfikacja pożyczkobiorców przez portal lendingowy w żadnym wypadku nie jest gwarancją zwrotu pożyczonych środków. Dlatego inwestycje w pożyczki społecznościowe obarczone są wysokim poziomem ryzyka. W odróżnieniu od obligacji skarbowych czy funduszy inwestycyjnych stracić można nawet 100% zainwestowanego kapitału,
  • nie dla dużych inwestycji – jeżeli planujesz poważną inwestycję, to uzyskanie odpowiedniej kwoty może się nie udać lub wymagać będzie zapożyczenia się u kilkunastu inwestorów równocześnie. Odnosimy wrażenie, że przyszła obsługa takiego zobowiązania może być bardzo uciążliwa,
  • kwestie podatkowe – inwestorzy osiągający zysk w postaci odsetek od udzielonych pożyczek powinni odprowadzić 19% podatek od zysków kapitałowych. Z kolei pożyczkobiorcy, którzy w przeciągu ostatnich trzech lat pożyczyli więcej niż 5 000 zł, zobowiązani są do uiszczenia podatku od czynności cywilnoprawnych w wysokości 2% wartości pożyczki. Konieczność własnoręcznego rozliczenia podatku odczarowuje nieco magię social lendingu w Polsce.

Czy to odpowiedni czas na pożyczki społecznościowe?

Pomimo tego, że social lending  od niemal dziesięciu lat funkcjonuje na polskim rynku, próżno szukać objawów szczególnego zainteresowania tematem. Brak entuzjazmu wynikać może co najmniej z dwóch powodów. Pierwszy, bardziej prozaiczny, to fakt że dalszym ciągu jesteśmy biedni. Inwestycje w ryzykowne formy pomnażania kapitału powinny pochłaniać tylko nieznaczną część naszych oszczędności. A skoro mamy ich niewiele, to przechowujemy je na bezpiecznych depozytach bankowych. Nawet jeśli odbywa się to kosztem utraconych korzyści.

Drugiej przyczyny upatrywać można w naszej stosunkowo młodej gospodarce. Brak nam wolnorynkowego obycia. W dalszym ciągu poznajemy zasady i prawidła rządzące światem rynków kapitałowych. W ubiegłej dekadzie wydawało się, że daliśmy się przekonać, przeznaczając coraz większe środki na zakup jednostek funduszy inwestycyjnych. Otrzeźwienie przyszło w 2008 roku, kiedy kryzys finansowy skutecznie pogrzebał nasze marzenia o bogactwie. Z tego też powodu wciąż nieufnie podchodzimy do rozwiązań obarczonych jakimkolwiek ryzykiem, a pożyczki społecznościowe doskonale wpisują się w ten nurt. Wszystko wskazuje na na to, że social lending w Polsce to melodia przyszłości.

Pożyczki społecznościowe w najbliższej przyszłości

Banki poszukując dodatkowych przychodów, systematycznie obniżają oprocentowanie depozytów terminowych. Wszystko ma jednak swoje granice. W odpowiedzi na ten niekorzystny trend, zaczęliśmy wycofywać środki zgromadzone na lokatach i kontach oszczędnościowych. Zbliżająca się wielkimi krokami dyrektywa PSD 2, spowoduje pojawienie się na rynku kolejnych, żądnych naszej uwagi graczy. Wymusi to na sektorze bankowym dostosowanie się do nowych zasad gry. Niewykluczone, że nadchodzące zmiany obudzą w niektórych czułego alterglobalistę, który w walce z dyktaturą wielkiego kapitału, zamiast po butelkę z benzyną, sięgnie po usługi świadczone poza tradycyjnym systemem finansowym.

 

Czytaj więcej: Wirtualna (r)ewolucja w finansach – dyrektywa PSD 2

Czytaj więcej: BIK – zweryfikuj historię kredytową, bez wychodzenia z domu

avatar

Powiązane tematy

Komentarze: