Skorzystaj z pomocy jednego z 200 naszych Konsultantów.
Finanse
Pracujemy:
pn. - pt. 8:00 - 19:00
Zadzwoń 22 417 11 63

Bogaci czy biedni — siła nabywcza Polaków

mężczyzna w białej koszulce z koszykiem sklepowym i zieloną strzałką skierowaną w górę
Źródło obrazka: depositphotos

Politycy twierdzą, że jest dobrze i Polacy bogacą się praktycznie z dnia na dzień. Niestety dane ekonomiczne nie są tak jednoznaczne. Sprawdziliśmy, ile wynosi siła nabywcza Polaków i ile nam jeszcze brakuje do europejskiej średniej.

Od początku rządów Prawa i Sprawiedliwości płace minimalne w Polsce wzrosły o 700 zł — uwzględniając wzrost, który nastąpi od 1 stycznia 2020 roku, kiedy to najniższa pensja dla pracownika ma wynieść 2450 zł. — To projekt, którego nie zapowiadaliśmy, a z którego jesteśmy dumni. To nasze 700 plus — mówi szef rządu.

Mimo tych wzrostów siła nabywcza Polaków wciąż pozostawia wiele do życzenia. Jesteśmy bogatsi od wielu mieszkańców Europy Wschodniej, ale od Zachodu dzieli nas finansowa przepaść.

Siła nabywcza, co to takiego?

Siła nabywcza, a dokładnie siła nabywcza pieniądza, ma bardzo prostą definicję, bo jest to zwyczajnie realna wartość pieniądza. Oznacza, ile usług i dóbr możemy kupić za konkretną jednostkę monetarną.

Pojęcie siły nabywczej jest ściśle połączone z gospodarką danego państwa, bo wystarczy, że zmienią się ceny, a siła nabywcza będzie wtedy wyższa lub niższa. Jeśli dochody ludności nie zmieniają się, a występuje wzrost cen (inflacja), to siła nabywcza pieniądza zmniejsza się. Jeśli występuje spadek cen (deflacja) — siła nabywcza rośnie.

Dzieje się tak dlatego, że w skład siły nabywczej wchodzą praktycznie wszystkie produkty i usługi, z których korzystają konsumenci. Zaczynając od artykułów spożywczych i przemysłowych, przez wydatki na energię, mieszkanie i wakacje, aż po ubezpieczenia, inwestycje i prywatne plany emerytalne.

Siła nabywcza Europejczyków

Każdego roku Instytut GfK publikuje badanie GfK Purchasing Power Europe, w którym sprawdza, ile wynosi siła nabywcza mieszkańców Europy. Warto dodać, że przygotowując zestawienie, Instytut GfK bierze pod uwagę dochody rozporządzalne gospodarstw domowych (bez inflacji), czyli sumę bieżących dochodów gospodarstwa domowego ze wszystkich źródeł pomniejszoną o zaliczki na podatek dochodowy, podatki (np. od dochodów z własności) oraz o składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Wykorzystywane są też prognozy lokalnych instytucji finansowych.

Stąd mamy Ogólną Siłę Nabywczą GfK, czyli sumę dochodów netto mieszkańców danego obszaru, które można przeznaczyć na wydatki lub przyrost oszczędności.

W ostatnim raporcie, który uwzględnia dane z 2018 roku, średnia roczna siła nabywcza Europejczyka wyniosła 14 292 euro — to o 355 euro w kieszeni więcej niż w 2017 roku. W 2018 roku europejscy konsumenci dysponowali kwotą około 9,7 tryliona euro. 17 badanych krajów ma siłę nabywczą powyżej średniej, a 25 poniżej średniej europejskiej.

Największą wartością siły nabywczej w Europie mogą pochwalić się mieszkańcy Liechtensteinu — wynosi ona średnio 65 438 euro. Na drugim miejscu są Szwajcarzy (40 456 euro), a na trzecim Islandczycy (32 958) — choć czwarci Luksemburczycy depczą im po piętach (32 639 euro).

Raport uwypukla negatywne zjawisko obecne w Europie, czyli bardzo duże dysproporcje w sile nabywczej mieszkańców zarówno pomiędzy krajami, jak i ich regionami. W 10 europejskich państwach o najwyższej sile nabywczej wartość dochodu rozporządzalnego przekroczyła 20 tysięcy euro rocznie.

Na końcu zestawienia 42 badanych państw znalazły się Mołdawia i Ukraina — siła nabywcza w tych krajach wyniosła odpowiednio: 1 843 i 1 318 euro. To oznacza, że Ogólną Siłę Nabywczą GfK w Liechtenstein jest blisko 50 razy większa niż na Ukrainie.

Bezsilność nabywcza Polaków

Jak Polacy mają się na tle innych mieszkańców Europy? Raport Instytutu GfK podaje, że średnia siła nabywcza w naszym kraju w 2018 roku wyniosła 7 228 euro na mieszkańca — daje to nam 29. lokatę na 42 państwa. To sporo więcej niż na Ukrainie, ale wciąż wiele nam brakuje do europejskiej średniej, a jeszcze więcej do europejskiej czołówki.

Nawet mieszkańcy Warszawy mają niższe zarobki niż biedni Niemcy, Francuzi czy Brytyjczycy. Trzeba jednak zaznaczyć, że siła nabywcza Polaków wzrosła o 518 euro z poziomu 6710 euro w 2017 roku — to prawie o 200 euro więcej niż średni wzrost dla całej Europy.

Twórcy badania napisali: — Kontrast między biednymi a bogatymi jest w Polsce szczególnie duży w porównaniu z innymi krajami Europy. Dochód rozporządzalny mieszkańców najuboższego z 380 polskich powiatów wyniósł mniej, niż wynosi jedna trzecia dochodu mieszkańców najzamożniejszego powiatu.

Polska dwóch prędkości

Niestety dysproporcje nadal rosną. W około 24 z 380 polskich powiatów siła nabywcza była co najmniej o 20% wyższa od średniej krajowej. Z kolei w około 131 powiatach co najmniej o 20% niższa. W 2017 roku wyższa siła nabywcza wystąpiła w 22 powiatach, a niższa w 119.

Na pierwszym miejscu w Polsce jest Warszawa. Siła nabywcza stołecznego powiatu jest o 87% wyższa od średniej krajowej i wynosi 95% średniej europejskiej. Najbiedniejszy jest powiat przysuski, którego mieszkańcy dysponowali siłą nabywczą wynoszącą mniej niż 60% średniej dla Polski.

Raport potwierdza dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), który informował, że każdy Polak pracujący na etacie zarobił w 2018 roku średnio 4 585,03 zł brutto, czyli 3 261,34 zł na rękę. Średnia krajowa wyniosła 4 852,29 zł brutto. Jednak aż połowa zatrudnionych Polaków otrzymywała do 3 510,67 zł brutto, czyli mediana płac wyniosła około 2512 zł netto.

Jeszcze gorzej jest z dominantą (najczęściej powtarzającą się wartością) wynagrodzeń w Polsce, bo według badania GUS w 2018 roku była ona na poziomie 2 074,03 zł brutto, a więc 1 511,61 zł netto. To mniej niż w badaniu przeprowadzonym w 2016 roku (2 469 zł brutto, ok. 1 787 zł netto).

Dlaczego Polacy są biedni?

Dlaczego Polska odstaje od bogatszych europejskich państw, choć przeżywa okres dynamicznego rozwoju gospodarczego? Są trzy główne powody takiego stanu rzeczy:

  • Niski udział płac w PKB;
  • System gospodarczy i historia;
  • Brak innowacyjności i globalnych marek.

Te powody łączą się ze sobą i płace w Polsce rosną zdecydowanie wolniej, niż powinny. Trzeba jednak pamiętać, że nasz kraj ma za sobą przemiany ustrojowe, które zupełnie zmieniły zasady gospodarczej gry i dopiero od 1 maja 2004 roku jest członkiem Unii Europejskiej. Dodatkowo niezależne międzynarodowe instytucje finansowe optymistycznie patrzą na ekonomiczną przyszłość Polski.

Nie można jednak popadać w hurraoptymizm. Choć Polacy stają się coraz bogatsi, to wyniki GfK Purchasing Power Europe 2018 pokazują, że przed nami jeszcze długa i wymagająca droga, aby osiągnąć poziom życia mieszkańców Europy Zachodniej.

 

Czytaj też: 4 sposoby jak stać się bogatym (i być może szczęśliwym)?

Czytaj też: Alerty BIK – ogranicz ryzyko wyłudzenia kredytu na swoje nazwisko

Powiązane tematy

Komentarze:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o